11
wrz

2017

Maciej Falkowski: Polski nie może nie obchodzić to co dzieje się na Białorusi

Maciej FalkowskiBiałoruś była i jest jednym z najważniejszych priorytetów w działalności Fundacji Solidarności Międzynarodowej. Maciej Falkowski, prezes FSM ma szczególny sentyment do Białorusi – 20 lat temu, kiedy  był jeszcze studentem objechał nasz kraj na rowerze.  Marzy o tym, żeby powtórzyć kiedyś ten wyczyn.

W dniach 11-12 września 2017 roku w Warszawie odbędzie się coroczna konferencja na temat praw człowieka organizowana przez Spotkanie Przeglądowe Wymiaru Ludzkiego (Human Dimension Implementation Meeting, HDIM) OBWE.  Pierwszego dnia będzie miało miejsce  forum „Prawa człowieka na Białorusi od sprawy patriotów do spraw związków zawodowych”, którego organizatorem jest Dom Białoruski w Warszawie.  Prezes polskiej Fundacji Solidarności Międzynarodowej, Maciej Falkowski – jest gościem „Białoruskiej prawdy”

- Konferencja na temat praw człowieka, której uczestnikami są państwa O-członkowie OBWE podobnie jak w poprzednich latach odbywa się w Warszawie. Dlaczego Pana zdanie to właśnie Polska jest miejscem organizacji forum?

Odpowiedź na to pytanie pozornie jest bardzo prosta, bo to właśnie w Warszawie mieści się ODIHR – Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. Jednak będzie to odpowiedź niepełna, ponieważ fakt, że właśnie w Polsce zlokalizowano siedzibę tego biura, nie jest przypadkiem. W wymiarze walki o wolność, demokrację i przestrzeganie praw człowieka Polska zawsze odgrywała szczególną rolę w Europie, zwłaszcza Europie Środkowo-Wschodniej. Wspólnie z narodami dawnej I Rzeczpospolitej Polacy występowali przeciwko caratowi, przed II wojną światową Polska była miejscem gdzie narodził się prometeizm – idea wspierania narodów Związku Sowieckiego w walce o wolność. W latach osiemdziesiątych to w Polsce rozpoczęły się procesy, które doprowadziły do upadku Żelaznej Kurtyny, demontażu systemu komunistycznego i rozpadu ZSRR. Nie wyobrażam sobie, aby Polska mogła odrzucić te idee w przyszłości. Ich konkretnym wymiarem jest wspieranie państw i narodów położonych na wschód od naszych granic w walce o niepodległe, demokratyczne, w pełni włączone we wspólnotę europejską państwa.

-  Odnosimy wrażenie, że coraz rzadziej mówi się o prawach człowieka na forum międzynarodowym, a przecież konferencja na temat praw człowieka nic nie traci na swojej ważności i organizowana jest co roku. Na czym polega jej znaczenie?

Jeszcze kilka lat temu, przynajmniej nam w Polsce, wydawało się, że nastąpił koniec historii. Że wojen w Europie już nie będzie, że żyjemy w bezpiecznym, stabilnym świecie. Wydarzenia ostatnich lat, takie jak wojna w Syrii, kryzys uchodźczy, aneksja Krymu i wojna w Donbasie czy obecnie kryzys koreański pokazały, że jest niestety inaczej. Świat żyje w oczekiwaniu na geopolityczne tąpnięcie. W takich sytuacjach ludzie, społeczeństwa i państwa bardziej myślą o zapewnieniu sobie bezpieczeństwa niż takich wartościach jak wolność, demokracja i prawa człowieka. Taka jest polityczna realność. W powyższym świetle znaczenie takich wydarzeń jak konferencja OBWE nabiera tym większej wagi. Przypominają nam one, że myśląc o bezpieczeństwie, nie powinniśmy zapominać o wartościach, które wyznajemy i na których opiera się nasza tradycja, kultura, społeczeństwo.

-  Osobne miejsce  podczas konferencji  poświęcono na prawa człowieka na Białorusi.  Dom Białoruski w Warszawie jest organizatorem panelu „Prawa człowieka na Białorusi – od sprawy patriotów do sprawy związków zawodowych”. FSM nie tylko wsparł inicjatywę, ale także Pan osobiście zgodził się bym jej moderatorem.  Czym  Pan tłumaczy takie zainteresowanie Białorusią?

Przyczyna jest bardzo prosta – Białoruś jest naszym sąsiadem, a Białorusini narodem, który jest dla nas jednym z najbliższych kulturowo. Nie może więc nie obchodzić nas to, co dzieje się w tym kraju. Fundacja Solidarności Międzynarodowej została powołana w celu udzielania pomocy rozwojowej, w tym w wymiarze demokratyzacyjnym, państwom istotnym z punktu widzenia Polski. Wspieranie takich inicjatyw jest więc realizacją naszych celów statutowych.

- Czy nie uważa Pan, że dyskusja na temat praw człowieka na Białorusi będzie „rozmową o niczym” ?  Jaki sens – Pana zdaniem – ma debata na ten temat ?

Mogę zrozumieć frustrację osób, które od lat z niewielkim skutkiem walczą o przestrzeganie praw człowieka na Białorusi. Proszę wyobrazić sobie jednak sytuację, gdyby mimo przypadków naruszania praw człowieka nikt o tym nie mówił. Po pierwsze kropla drąży skałę, a po drugie, kluczowe chyba jest to, że sami Białorusini, a mam wrażenie, że jest ich coraz więcej, chcą żeby o tym mówić. Naszym zadaniem jest im w tym pomóc, ponieważ patrzą na nasz kraj z nadzieją.

- Czy rząd w Mińsku, który ma ambicje być gwarantem bezpieczeństwa w regionie wypełnia swoją misję jednocześnie łamiąc prawa człowieka?

Jest to pytanie, na które powinni odpowiedzieć politycy bądź analitycy. Ponieważ politykiem nie jestem, a analitykiem przestałem być, zmieniając pracę w Ośrodku Studiów Wschodnich na kierowanie Fundacją, pozwolę sobie pozostawić odpowiedź na nie osobom zajmującym się Białorusią w wymiarze politycznym i analitycznym.

- Sytuacja geopolityczna w regionie państw OBWE nie była w ostatnich latach stabilna. W jaki sposób FSM  reaguje na  zmianę sytuacji w regionie ?

W moim przekonaniu, a zajmuję się obszarem postsowieckim od dobrych piętnastu lat, sytuacja na tym obszarze nigdy nie była specjalnie stabilna, choć przyznam, że w ostatnim czasie wydarzenia w tym regionie przyspieszyły, co jednak jest pochodną dynamicznych zmian geopolitycznych w skali całego świata. Nie ma to większego wpływu na cele i zadania kierowanej przeze mnie Fundacji. Jak już zaznaczyłem powyżej, są nimi udzielanie pomocy rozwojowej przede wszystkim państwom Partnerstwa Wschodniego, w szczególności w wymiarze demokratyzacji, reform wewnętrznych i praw człowieka.

-  Jakie znaczenie w misji FSM odgrywa Białoruś ?  Czy Fundacja zamierza wpływać na zamianę polityki wobec Białorusi?

Białoruś zajmuje jedno z kluczowych miejsc w naszej działalności. Tak było od początku istnienia Fundacji i tak będzie nadal. Zmiany są czymś naturalnym i niedobrze, jeśli za długo ich nie ma, bo wtedy możemy mieć do czynienia ze stagnacją. Chciałbym jednak zapewnić, że żadne zmiany personalne, organizacyjne czy dotyczące mechanizmów udzielania pomocy nie wpłyną na priorytetowość Białorusi w hierarchii krajów, na rzecz których Fundacja Solidarności Międzynarodowej będzie podejmować działania.

- Został Pan prezesem FSM w marcu 2017 roku.  Czy nie żałuje Pan tej decyzji  -  zamienił Pan pracę w dyplomacji na pracę w trzecim sektorze?

Gdybym miał żałować, z pewnością nie przyjąłbym funkcji prezesa Zarządu Fundacji. Poza tym, służba dyplomatyczna była raczej epizodem w moim życiu, choć muszę przyznać, że bardzo ważnym epizodem. Po ukończeniu studiów podjąłem pracę w Ośrodku Studiów Wschodnich jako analityk, potem miałem trzyletnią przerwę (pracowałem wówczas w Ambasadzie RP w Armenii), po czym znów wróciłem do OSW. Można więc byłoby raczej powiedzieć, że porzuciłem pracę analityka na rzecz pracy bardziej praktycznej. Mimo zmian stanowisk i miejsc pracy jedno w moim życiu się nie zmienia – pasjonuję się państwami leżącymi na wschód od Polski i myślę, że to się nie zmieni. A jeśli chodzi o Białoruś, to mój sentyment do tego kraju sięga prawie dwadzieścia lat wstecz, kiedy jako student zjeździłem ten kraj na rowerze. Zawsze bardzo ciepło wspominam tamtą podróż. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją powtórzyć.

Yury Dubina, Belprauda.org

Dodaj komentarz: